Nowa Generacja Szpiegów

Szpiedzy. Najważniejszy instrument każdego rządu, pozwalający krajom wygrać, lub prowadzący je do upadku. W dzisiejszych czasach najważniejsza jest informacja i... jej brak. Tajni. Najlepsi. Psy wojny, działają za pieniądze dla tego, kto płaci najwięcej.
 
IndeksCalendarFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Jimbo - Uczeń

Go down 
AutorWiadomość
Jimbo

avatar

Join date : 08/07/2011

PisanieTemat: Jimbo - Uczeń   Pią Lip 08, 2011 3:59 pm

Imię i nazwisko:
James Albert Quanne

Pseudonim:
Jimbo

Data urodzenia:
1.01.1993 r.

Pochodzenie:
Wyspy Owcze

Wygląd:
Jak to jest, że absolutnie każda przedstawicielka płci pięknej po prostu musi pokochać Jimbo? Czy to zasługa tego, że jest to chłopiec dobrze zbudowany, słusznego wzrostu, obdarzony odpowiednią dawką mięśni, słowem - godny pozowania do posągu jakiegoś boga młodości czy tam piękna, co za różnica, i tak przecież nie ustałby w jednym miejscu. Czarne włosy, bynajmniej nie zapowiada się na łysienie, wiecznie w artystycznym nieładzie, stworzone, by ktoś je głaskał. A może najpiękniejszą ozdobą Jamesa są oczy, w których po prostu się tonie, są w końcu ciemne i patrzą tak nostalgicznie. Nic dziwnego, że żadna dziewczyna nie powstrzyma przy nim drżenia kolan i przyspieszonego bicia serca. On po prostu jest uroczy.

[Kevin Flamme]

Charakter:

Historia:
Pewnie nawet nikt z was nie wie, gdzie leżą Wyspy Owcze. No tak, a po co. Jednak chwilowo będą tłem pewnej opowieści.
Była jeszcze noc. Właściwie, to z powodu braku zegara w chatce rybaka trudno stwierdzić, czy było to przed czy po północy. A może James wcale nie urodził się pierwszego stycznia, tylko ostatniego dnia starego roku? Nie wiadomo. Ale rozbrzmiały już okrzyki młodzieży na brzegu morza, potem dopiero był krzyk nowonarodzonego dziecka, więc stary rybak swoje wnioski z tego wyciągnął. Wyłowił dzień wcześniej z morza kobietę, mówiącą w zupełnie innym języku niż on. I co miał zrobić? Wziął ją do chaty, położył. Jeść nie chciała. Nawet nie wiedział, jak miała na imię, ani skąd przybyła, bo jak tylko się obudziła, to zrozumiał, że nadszedł czas porodu. I tak cud, że dziecko się urodziło, mimo, że jego matka prawie się wcześniej utopiła. Niestety, kobieta była zbyt zmęczona i zmarła, zostawiając malucha samego z rybakiem, który na dzieciakach to się nie znał nic, a nic. Nie miał innego wyboru, tylko dzieciaka zapakować i ryczącego zawieźć do najbliższego miasta. Że też ludzie wytrzymują z bachorami. One ciągle brudzą i płaczą, i jedzą. Znaczy, jeść to mu rybak nie dał, bo takie małe, to chyba ryb nie je? Prawdę mówiąc, to rybak nie był zbyt... błyskotliwy. Całe szczęście, że postanowił małego zabrać do szpitala. Tam go odratowali, dziaduniowi - rybakowi podziękowali i w ten sposób zniknął on (na całe szczęście) ze sceny życia małego nienazwanego. Nie udało się ustalić faktów dotyczących jego pochodzenia. Jednak jedna z pielęgniarek na tyle go pokochała, że napisała list do paru ambasad, żeby sprawdzili może., czy nie zaginęła jakaś obywatelka przebywająca na wyspach. Rysopis podał stary rybak, który ciągnąć się będzie za Jimem do śmierci. Okazało się, że była to Sarah Quanne, tłumaczka pochodząca z Wielkiej Brytanii. Podczas pobytu miała romans, zaszła w ciążę, ale ojciec wszystkiego się wyparł. Postanowiła urodzić tutaj, jednak miała nieszczęśliwy wypadek.
Niezwykle pomysłowe pielęgniarki nadały mu najbardziej angielskie imię, James. Albert było po starym rybaku (znowu), natomiast nazwisko rzecz jasna po matce. Kiedy mały podrósł, to wśród płaczu i zapewnień tęsknoty (jakby kilkumiesięczne niemowlę coś rozumiało) zabrano go do Wielkiej Brytanii. Jednak cała rodzina matki wypadła się bękarta i w końcu wylądował w sierocińcu.
Zdawał sobie doskonale sprawę z tego, że nie wie nawet, kto jest jego ojcem i że nikt go nie chce. Zamykał się w skorupie, powodując, że inne dzieciaki ciągle mu dokuczały. Na szczęście, lubiły go chociaż panie opiekunki. Zawsze siedział w swoim kącie, który prawdopodobnie do dzisiaj nazywany jest od jego imienia.
Miał siedem lat, kiedy przybyli eleganccy, bogaci ludzie, kobieta i mężczyzna. Zwykle nikt nie zaglądał do sali ze starszymi dziećmi, nikt ich nie chciał. A oni przyszli. Dziwne. Budzili niewytłumaczoną grozę w opiekunkach, co nie umknęło uwadze bystrego Jima. Nie zauważyli go, ukryty był w cieniu swojego kąta. I coraz bardziej czuł, że koło nosa przechodzi szansa jego życia. Pochodzili, porozmawiali z dziećmi, ale nie byli zadowoleni - nie wzięli nikogo. Zrozpaczony James przemógł się i w końcu, gdy już mieli wyjść, podszedł do nich


Mutacja:
tak. Uzdrawia rany zewnętrzne, nastawia nosy, tamuje krwotoki, itp.






Powrót do góry Go down
 
Jimbo - Uczeń
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nowa Generacja Szpiegów :: Postaci :: Karty Postaci :: Męskie-
Skocz do: